Szał masy solnej trwa! W planach było wyszukiwanie odcisków i dopasowywanie do figurek dinozaurów. I prawie się udało. Tylko Emma "znalazła" formy trochę za wcześnie. W założeniach miały one być pomalowane i ukryte w pojemniku sensorycznym z kaszą (pozostałość po gnieździe z jajami). Ale no cóż...tak tez jest fajnie. Może uda się je wykraść i pomalować.
Zasada dopasowywania jest jasna. Trzeba przyporządkować dinozaura do odcisku. masa solna po raz kolejny zdała egzamin.
Poza odciskami dinozaurów z boku, na krążkach były jeszcze ślady łap pozostawione przez dinki. Kolejny możliwość dopasowywania.
Jak na razie bawimy się w wersji uproszczonej. Dinozaury leżą niedaleko odpowiedniej formy. Jutro spróbujemy trochę utrudnić całą sprawę...
Pomysł wspaniały! Na pewno też zrobimy takie skamieliny w swoim czasie :) Pozdrawiamy cieplutko!
OdpowiedzUsuńU nas też masa solna, nawet zostało trochę na tzw. potem.
OdpowiedzUsuńJutro robimy dinozaury.
Dzięki za pomysł !!!!
Bardzo mi się podoba ten pomysł:)
OdpowiedzUsuńBardzo kreatywnie spędzacie czas, aż miło
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Chyba muszę się w końcu zabrać za zrobienie tej masy solnej. Na kolejnych blogach widzę coraz to nowe ciekawe zabawy właśnie z wykorzystaniem masy.
OdpowiedzUsuńDziękuję za kolejny pomysł.
LOVE this idea. So simple!! My two year old is going to LOVE it.
OdpowiedzUsuń