27 cze 2011

W oczekiwaniu...

Odwiedziny innych, starszych dzieci dla mnie zawsze stają się "okazją" do wyobrażania sobie jak będzie Emma za jakiś czas. Ostatnie odwiedziny Hani były nie lada okazją, żeby przyjrzeć się różnicą jaką wywołują 4 lata które dzielą dziewczyny. Emma jest oczywiście zafascynowana starszą Hanią całkowicie i dzięki temu jest dużo grzeczniejsza....a to nieczęsto się zdarza....
Dziewczynki w oczekiwaniu na piekące się ciastka trzeba było czymś zająć...wypadło na jeden z wariantów zabawy która w przypadku Emmy sprawdza się w większości sytuacji...szał artystyczny!
Na pierwszy ogień poszły wyklejanki z różnych produktów: zabarwiony ryż i kasze.

 Emma zakończyła pracę bardzo szybko ponieważ, jak wiadomo: 'jak  skończycie to ciastka będą gotowe' ....i tym samym Emma szybciutko posmarowała kartkę klejem wysypała cały pojemnik z różową kaszą i stwierdziła: "Moje już. Jest śliczne - mogę ciastko?" I tu widoczna jest ogromna różnica...u mojej dwuletniej księżniczki Emmy nie ma jak do tej pory nic ważniejszego niż CIASTKA (no chyba że żelki albo lizaki :))
 W trakcie wyklejania Hania znalazła w szufladzie farbki do ubrań, i je też postanowiły wykorzystać. Nawet Emma wróciła, rozczarowana "niegotowością" ciastek, postanowiła jednak trochę potworzyć.
A dalej było tylko ciekawiej...były przedstawienia...moje przedstawienie "Na straganie" zostało podsumowane : "fajne ale zrób coś innego, bo w tym to wszyscy się tylko kłócą! Coś miłego poprosimy."

 Z powodu mojej niemocy jeżeli chodzi o "miłe cóśki" Hania wzięła sprawy w swoje ręce...
 Emma w pewnym momencie odmówiła dalszej współpracy...spać nie poszła ale musiała odpocząć. a my sobie budowałyśmy z klocków. Wiedziałam już, że te klocki potrafią zająć dorosłych na długie godziny, zająć dwulatka na kilkanaście minut...a dowiedziałam się, że i sześciolatka dobrze się może nimi bawić...tylko trochę na co innego zwraca uwagę przy ich układaniu.
 Po odpoczynku Emmy i po zjedzeniu obiadu i oczywiście ciastek...trzeba było wymyślić coś nowego. Tym razem Dziewczyny miały za zadanie zrobić obrazki z pianki do golenia i farbek.
 Mieszanie kolorów....(i niestety po raz kolejny zapomniałam uzupełnić zapasy farbek, jak zwykle mieszanina zielonego, żółtego i czerwonego dała "piękny" efekt rudego brązu).
 Ale zabawa pianką to był dobry pomysł....i na pewno jeszcze będziemy go wykorzystywać.
 Po zrobieniu tego co ja zaplanowałam (odcisk pianki z farbą na kartce i starcie jej nadmiaru) Hania i Emma zażądały malowania rękami...i tak też się stało...
 ...w międzyczasie Emma straciła zainteresowanie, dla niej trwało to za długo. A Hania wykazała się ogromną inwencją twórczą - nie mogę się już doczekać kiedy Emma zacznie mnie w ten sposób zaskakiwać swoimi pomysłami.
 Efekt końcowy był zachwycający...
 A na sam koniec były jeszcze zabawy w sklep....
Po tych odwiedzinach pomyślałam sobie, że może przyszłość z moim dzieckiem nie będzie taka przerażająca jak mi się wydaje. I chociaż wiem, że poza tymi pozytywnymi zmianami, pojawią się też nowe problemy ale o nich pomyślę kiedy indziej...

26 cze 2011

Prosiaczkowe ciasteczka próba nr 1

Ja w kuchni...nigdy nie był to zbyt dobry pomysł (najlepiej w kuchni wychodziło mi do tej pory robienie sobie krzywdy :() Ale ostatnio zaczynam odkrywać, że miejsce to nie jest przeklęte. Myślę, że to nadmiar wolnego czasu spowodował chęć upieczenia ciasteczek...przepis znaleziony na http://www.uwielbiam.pl/przepisy/przegladanie/ciasteczka-prosiaczki wydawał się całkiem przystępny. W wykonaniu tego karkołomnego przedsięwzięcia pomagały mi Hania i Emma.
To jak młodsze pokolenie cieszy się z kuchennych czynności jest warte spędzonego "przy garach" czasu. Dziewczyny robiły wszystko same, najwięcej zainteresowania wzbudziło oddzielanie białka od żółtka i odważanie składników.
 Przed wymieszaniem ciasta, dość długo trwały obserwacje żółtka które nie chciało samo się rozlać i można było je turlać po mące, ale i z takim "ewenementem" małe rączki sobie poradziły...
 Wyrobione ciasto było wałkowane i wałkowane, ze względu na liczbę osób i ograniczony sprzęt uruchomione zostały wałki z ciastolinowych szaleństw, przy okazji załapały się również foremki i trochę w związku z tym zmodyfikował się plan robienia prosiaczkowych ciastek. Asortyment poszerzył się o kotki, pieski i delfinki.



I rozpoczął się dłuuuuuuuuuugi czas oczekiwania na gotowe ciastka (o tym jak go spędziłyśmy w następnym poście).

Ale warto było czekać...Hania i Emma zadowolone, a całą resztę osób które miały zostać poczęstowane ciastkami przepraszamy...były bardzo dobre....


Czas na polotki

Dni wolne to świetna okazja do spotkań towarzyskich, i my długi weekend takiej okazji nie mogłyśmy przegapić! Szybciutko skorzystałyśmy z zaproszenia na obiadek (Przepyszny!!!) do Cioci E. i Leili...Dziewczyny po początkowych problemach z ustaleniem kto czym może się bawić (są to naprawdę trudne tematy :)) wybrały się na naradę... 


 I po przeglądzie dostępnych toreb i torebeczek...
 bardzo już zgodnie ustaliły, że czas najwyższy wyruszyć "na miasto" w celu zaczerpnięcia odrobiny komercyjnych rozrywek....
 ...nie ma lepszego miejsca do zrealizowania tego typu potrzeb niż plac zabaw w centrum handlowym! Przerażające, ale jak pięknie mija czas :)

Szał artystyczny trwa.

Długie cztery dni wolnego...jak się okazuje wcale nie takie długie. Ale czasu spędzonego razem trochę więcej niż zazwyczaj...dopiero w takie dni widać wyraźnie jak zmieniła się nasza mała Księżniczka i co ją naprawdę "fascynuje". Zmiany, zmianami ale niektóre rzeczy nie ulegają zmianą u nas jest to malowanie. Emma po częściowym spożyciu niebieskiego flamastra (słabo pisał po tablicy...) zażądziła malowanie. Tradycyjnie już wybrała czym będzie malować, wypadło na połączenie gąbek i pędzelków.


 W ciągu ostatnich kilku dni prace Emmy pod względem kolorystycznym są raczej podobne...skończyły nam się zapasy farbek, zostały tylko 3 kolory (zielony, czerwony, żółty) i do czasu uzupełnienia zapasów będzie monokolorystycznie - najczęściej na końcu mam rudawy brąz :)


 

24 cze 2011

Na straganie!

Ten wiersz jest jednym z moich ulubionych wierszyków z dzieciństwa, i tym samym "indoktrynuję" nim Emmę od dłuższego czasu. Tym razem postanowiłam przedstawić wierszyk w postaci teatrzyku. Wydrukowane zdjęcia warzyw-bohaterów przykleiłam do patyczków taśmą izolacyjną i postacie były gotowe. Jako tytułowy stragan wykorzystałyśmy domek-sklep, może nie do końca przypomina on stragan z warzywami ale nieźle spełniał swoją funkcję straganu-sceny.

 Przedstawienie  było wielkim sukcesem. Emma oczarowana wpatrywała się powtarzając "one gadają a i tak do zupy haha..." Przedstawienie powtórzone trzy razy...musimy się wybrać do teatru lalek!!!
 Rola widza jednak w końcu się znudziła...Emma sama wystawiała sztukę w różnych kombinacjach...
 Dodatkowo kilka razy czytałyśmy wierszyk a Emma wrzucała rozgadane warzywa po kolei do garnka...


Na koniec do zupy trafiły wszystkie składniki. Emma recytuję teraz wierszyk bezbłędnie...a ja mam nadzieję, że takimi sposobami uda się przekonać moje dziecko, że warzywa są ok! Zobaczymy podczas obiadu....:)

Wczesnym rankiem...

Nie ma jak wstać przed 5 rano....można tyle zrobić :))) Z powodu wyjazdu taty Emma postanowiła, że rozpoczniemy dzień razem z wyjeżdżającym...No i rozpoczęłyśmy. Dzień wolny....matka polka sprząta :)
Pierwszy raz wpadłam na pomysł mycia okien (była to już niestety konieczność) przed 7 rano, moja kochana córeczka po jakimś czasie zauważyła, że mama wykonuje jakąś niecodzienną czynność i postanowiła zapytać
"- co robisz mamo?
- myję okna....
- a po co?
- żebyś mogła przez nie patrzeć...
- to ważne, zaraz Emma pomaga."
i pomagała, tylko zanim zaczęła musiała skończyć czytać....






Okna umyte i ocenione krytycznym okiem specjalistki!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

PRAWA AUTORSKIE

Cała treść oraz wszystkie zdjecia na tym blogu sa mojego autorstwa!
Kopiowanie ich,przetwarzanie i rozpowszechnianie w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich!