31 lip 2011

Jak oswoić dinozaura?

Rozpoczęłyśmy proces oswajania z tematem dinozaury. Nie było łatwo zacząć. Temat nie budził zainteresowania. Nie było już strachu z zeszłego roku ale nie było też fajerwerków. Rozpoczęłyśmy zatem od jednego z ulubionych zadań - dopasowywanie do cienia. To zawsze budzi zainteresowanie. Zwłaszcza, że ostatnio kwestia posiadania cienia spędza Emmie sen z powiek. Dosłownie. Któregoś ranka, spała już bardzo niespokojnie, obudziła się z płaczem mówiąc "Nie mam cienia, gdzie mój cień! Potwór mi ukradł" rozglądała się przy tym i rozpaczliwie szukała swojego cienia. Jakub musiał szybko odsłonić okno, zaprowadzić ją w jaśniejsze miejsce i pokazać że na szczęście wszystko w porządku i cień jest na swoim miejscu :)
Kiedy już dinozaury zostały zaakceptowane bawiłyśmy się typowymi zadaniami z dwóch zestawów o dinozaurach (można je znaleźć tu i tu). Były więc dinopuzle. Jednak nie do końca jestem z nich zadowolona. To, że dinozaury miały inne kolory zbyt mocno ułatwiało układanie, dopasowywanie odbywało się na podstawie kolorów a nie krawędzi.
Dużym sukcesem okazała się natomiast przeplatanka. Pierwsza jaką zaproponowałam. Biorąc pod uwagę, że dopiero niedawno Emma zaczęła z przyjemnością i poprawnie nawlekać myślałam, że na takie zadania jest za wcześnie. Ale myliłam się. Przeplatanka się spodobała.

Ale ostatecznie do dinozaurów przekonało Emmę zrobienie 2 osobników z rolek. Nazywanie poszczególnych części ciała dinozaura, smarowanie klejem rolki i w końcu przyklejanie  - to jest to!
Zadanie było tak ważne...próby zapytania o coś kwitowane były pobłażliwym uśmiechem :)
A dinozaury wyszły nam takie:
I od razu wybuchła miłość ogromna do małego ceratopsa. Gonitwy spowodowały co prawda, ze nogi się mu trochę powyginały, ale kto by się tam przejmował...
Temat oswojony. Teraz będziemy go leciutko poszerzać. Nie mam już ambicji żeby podawać Emmie nazwy dinozaurów, bo sama mam z wymówieniem kilku mam problemy:) Trochę jednak moim zdaniem na to za wcześnie. Ale jeszcze trochę będzie u nas dinozaurowo. Jak na razie książka o dinozaurach i animacja "Dinozaur" były motywem przewodnim niedzielnego popołudnia - jakże pięknego letnio-jesiennego :(

Dinozaurowe wspomnienia

Pomysł na to jaki ma być teraz nasz temat pomocniczy do zabaw dojrzewał już od dłuższego czasu. Pierwszą kwestia związaną z dinozaurami jaka mnie nurtuje to fakt, że zwierzęta te są standardowo przedstawiane jako krwiożercze bestie. A ja nie do końca się z tym zgadzam...oczywiście wiem, że takie przedstawienie jest najprostsze (ich wygląd, rozmiary i tajemniczość) i najbardziej efektowne. "Park Jurajski" nie był by pewnie tak atrakcyjny gdyby był o roślinożernych "miłych" dinozaurach :) 
Emma od poprzedniego roku nie reagowała najlepiej na dinozaury. Wszędzie gdzie je widziała były przedstawione jako ryczące potwory...i tak też zostały przez nią sklasyfikowane. W zaszłym roku byliśmy z Emmą w Muzeum Historii Naturalnej w Chicago i tam po raz pierwszy chyba zrodził się lekki strach przed dinozaurami. Duża część wystawy dotyczyła odkrycia szkieletu tyranozaura Sue...a niestety tyranozaura chyba nie da się pokazać bardziej przyjaźnie :)
Tata starał się jak mógł, pokazać że nie taki dinozaur straszny...
Ale prawie cała wystawa to rekonstrukcje szkieletów, które wyglądają jak wyglądają. I mimo, że
były próby walki, które miał pokazać, że nie ma się czego bać (chyba taki był cel :)).
I było pokazywanie jakie te dinozaury miłe, i nie gryzą...
To nic to nie pomogło. Jedyną reakcja poza chęcią ucieczki była chęć rzucenia butem w potwory!
Przy wyjściu sytuacja troszeczkę się poprawiła dzięki maszynie produkującej dinozaury z kawałka plastiku. Emma wybrała gatunek i...
..po chwili miała już swojego oswojonego dinozaura. Tylko okazała się, że dinozaur jest gorący! I to był dla niej kolejny znak, że coś nie tak z tymi dinozaurami.
A teraz zamierzamy zmienić nastawienie. Dino naszym przyjacielem będzie! Z tym, że chyba :)

28 lip 2011

W świecie entomologii

Byłyśmy na naszej długo planowanej wyprawie do krainy Entomologi. A dokładniej rzecz biorąc odwiedziłyśmy Katedrę Ochrony Roślin Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Dzięki cioci Magdzie, której bardzo bardzo dziękujemy, Emma mogła zobaczyć owady w pełnej krasie.
Wielką atrakcją, dla mamy zwłaszcza, były Straszyki. Owady niesamowite...Niestety mogłyśmy je zobaczyć tylko w formalinie, ponieważ kolekcja żywych straszyków wyjechała na wakacje z opiekunką :) (ale nic straconego nawiedzimy ciocię Magdę po raz kolejny!)
Emma miała pierwszą okazję do wypróbowania binokularu.
Siedząc na krzesłach niestety nie udało nic zobaczyć, jakieś niedostosowane były. Ale ciocia znalazła sposób...Emma mogła popatrzeć na owady z bardzo, bardzo bliska. Nie mamy pewności czy coś dała radę zobaczyć. Kiedy pytałyśmy czy coś widzi to mówiła, że tak ale jak pytałam potem co widziała to mówiła "nic, nic". Tylko nie wiadomo czy mówiła to bo ostatnio ciągle tak mówi czy nic nie zobaczyła.
Mogła też pooglądać kolekcją utrwalonych szkodników roślin uprawnych...niesamowity widok.
A potem główna atrakcja dla Emmusi...oglądanie kolekcji owadów z poszczególnych rodzin w gablotach.
Emma była zachwycona. Co chwilę pojawiały się achy i ochy. Opowiadała o kokonach, motylach i ku wielkiej radości mamy okazało się, że nasze owadzie zajęcia zostały opanowane w stopniu cudownym :) A ciocia cierpliwie zmieniała gabloty...
I z jeszcze większą cierpliwością odpowiadała na pytania "a co to?".
Oczywiście pojawiły się też gąsienice...
Wielkie motylowate owadziska...(mama nie jest tak pojętną "studentką" żeby zapamiętać ich nazwy)
Były też żuki, i pomoc w wyszukiwaniu najpiękniejszych okazów udzielona przez ciocię Agatę. I jej tez dziękujemy za poświęcony czas :)
Przepiękne wielkie motyle. Gablot nie było końca...
Osobniki znajdujące się w mniejszych "opakowaniach" natychmiast był anektowane. Niestety ich podziwianie było utrudnione przez powtarzające się próby zawłaszczenia, dokonywane oczywiście przez moje dziecko.
Słoje z larwami, pojemniki z wysuszonymi gąsienicami...cudów nie było końca. (Mama przy "podziwianiu" niektórych nie dawała rady. Ale najważniejsze, że Emma nie ma jak na razie tego wpojonego, chyba społecznie, lęku przed owadami !!!)
A przy wyjściu z sali jeszcze plakat i chwilka rozpoznawania gatunków.
Wycieczka bardzo udana! Jeszcze raz dziękujemy cioci Magdzie(buziaki i uściskiwanki)!!!!!!I polecamy się na przyszłość:)
I tą wycieczką kończymy na razie temat owadów. Chociaż po reakcji Emmy, nieustannych opowieściach o owadach zmiana tematu może nie być taka prosta :). Teraz w planach jest zaprzyjaźnienie się z tematem pogoda i dinozaury. Połączenie może okazać się karkołomne ale spróbujemy (może uda się zrealizować plan wakacyjny). 

27 lip 2011

Guziki, guziczki...

Zapinanie guzików...zwyczajna czynność ale jakże ważna. Postanowiłam Emmie zorganizować jakieś zadanie, które pozwoli jej potrenować tą mocno skomplikowaną czynność. I nie było by w tym nic dziwnego gdybym nie wymyśliła, że sama coś zmontuje. A z guzikami jak wiadomo...wypadło na szycie. Na tym polu tak jak i w kuchni nie jestem mistrzem świata. O ile kuchnie zaczęłam oswajać jakiś czas temu, z różnym skutkiem niestety, tak szyłam ostatnio na lekcjach ZPT w szkole podstawowej. Ale nawet wtedy nie odnosiłam zbyt wielkich sukcesów (podobno raz nawet rzuciłam szydełkiem w nauczycielkę z nerwów - ale się do tego nie przyznaję :)).
Mimo tego wszystkiego, pozazdrościłam innym, i też postanowiłam coś uszyć. Jak się okazało czynność tą opanowałam w stopniu który nazywa się fachowo fastrygowanie (chyba). Ale na zrobienie poduszki guzikowo-filcowej wystarczyło.
 Żeby utrudnić sobie sprawę i uatrakcyjnić poduszkę z tyłu wszyłam zamek (a była to droga przez mękę).
Emma guzikową poduszką zaczyna się bawić. 
Jednak to nie zapinanie guzików budzi zachwyt...tylko zamek z tyłu poduszki. A tak naprawdę zawartość...


26 lip 2011

Owady III

Powoli kończymy zajmować się tematem "owady". Czeka nas jeszcze tylko wycieczka...i jak na razie wystarczy, zwłaszcza mamie :)
Poza zadaniami które opisywałam wcześniej (tututu) wykorzystywałyśmy jeszcze zestaw o pszczołach.
Nie wszystkie zadania tam umieszczone Emma potrafiła lub chciała wykonać, ale kilka przypadło jej do gustu.
Rozpoczęła od układania puzli z cyklem życiowym pszczół.
O ile układanie jej się podobało, tak nazwy etapów rozwojowych pszczół były nie do przyjęcia. Zwłaszcza larwa. Chyba za dużo zajmowała się wcześniej motylami i ich gąsienicami, teraz nie ma mowy żeby nazwała larwę- larwą, ponieważ dla niej jest to gąsienica!
Ulubione zadanie to doprowadzanie pszczółki do ula.
Było też malowanie owadami. I to było największe rozczarowanie dla mnie. Widziałam zdjęcia z taką aktywnością na kilku blogach i jakoś to lepiej wyglądało. Może mamy za małe figurki owadów, nie wiem...Ale jakoś nie zrobiło to na mnie wrażenia i Emma też nie za bardzo była zainteresowana. Jednak jak tylko pojawiło się hasło"zobaczmy jakie owady zostawiają ślady" pojawiło się też zainteresowaniem. Emma temat zostawiania śladów pamięta z dopasowywanki którą kiedyś się bawiła (zadaniem było dopasowanie śladów do zwierzątka leśnego) i która chyba wróci do łask.

A to jaki był rezultat pozostawiania śladów przez owady i nie tylko już opisywałam w poprzednim poście.
Całkiem nieźle szło nam liczenie pszczół i zaznaczanie poprawnej cyfry.
 Emma liczyła, ale niestety jeszcze nie rozpoznaje cyferek. Mama pokazywała odpowiednią a Emma zaznaczała - klamerką oczywiście.
Zadanie które bardzo lubi moje dziecko tzn. znajdź nie pasujący obrazek...dodatkową atrakcją okazało się używanie ścieralnego mazaka na zalaminowanej kartce. Można było zaznaczać i zaznaczać i zaznaczać.
 Taka sama sytuacja powtórzyła się w kartach do liczenia osobników z poszczególnych faz rozwojowych gąsienic. Zadanie co prawda miało polegać na policzeni i wpisaniu liczby przy odpowiednim rysunku na dole strony, ale Emma zmodyfikowała sposób wykonania. Zaznaczała markerem po kolei jaja, gąsienice, kokony i imago (nie ma się potem co dziwić, że dziecku wszystko kojarzy się z gąsienicami :)).
 I na sam koniec zadanie na które nie starczyło umiejętności albo wiedzy. Próbowałyśmy już któryś raz ale chyba jest jeszcze na układanie sekwencji za wcześnie. Ale i tak będziemy próbować nadal...:)

25 lip 2011

Artystka całą sobą!

Emma postanowiła dzisiaj stworzyć kolejne dzieło! Często maluje, w zasadzie dzień bez malowania to dzień stracony...ale to co działo się dzisiaj przerosło moje wyobrażanie na temat inwencji twórczej mojego dziecka :)
Artystka i jej Dzieło!
A wszystko zaczęło się bardzo niepozornie. Malowała sobie a w pewnym momencie usiadła i zdjęła skarpetki. Ja nawet zapytałam po co je zdejmuje ale jak to ostatnio ma w zwyczaju odpowiedziała "a nic nic". Ale wzbudziło to moją ciekawość i całe szczęście :)
Dziecko postanowiło malować stopami.  Chęć ta spowodowana  była chyba zostawianiem śladów którym się zajmowała, ale o tym w innym poście. Jak już pojawił się pomysł to stwierdziłam czemu nie...podbijamy stópki w kilku kolorach na kartkach, można z nich potem zrobić kilka fajnych prac. Ale znając moje dziecko postanowiłam całą akcję przeprowadzić na kartonie. Wielki karton jest z nami już od dawna, i stoczyłam w jego obronie już kilka bitew- ponieważ wiedziałam że kiedyś jeszcze nam się przyda (mimo że zajmuje bardzo dużo miejsca :)) Emma zaczęła odciskać stopę a ja organizowałam jakieś kartki...

 Tylko po chwili okazało się, że koncepcja zabawy jest zupełnie inna.
I Emma dostała akcept na pójście na żywioł...i tak też zrobiła!
Malowała rękami. stopami, kolanami....i była przeszczęśliwa.
 Aż  w końcu "mądra" mama zażartowała "szkoda że głową się nie da". I okazało się, że się da!
 Autorka dzieła zachwycona swoją twórczością...bezcenne!
 A kiedy farba zaczęła już powoli wysychać, Emma zorientowała się , ze wszystko jest takie kolorowe tylko nie ona. Więc się pomalowała!
 A na zakończenie trzeba było się umyć! I tu kolejna niespodzianka...farbki do malowania rękami nie schodzą wcale tak łatwo jak myślałam, że będą. Dużo łatwiej zmyć te "zwykłe".
Mam nadzieję, że na ten tydzień moje dzieciątko zrealizowało się artystycznie!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

PRAWA AUTORSKIE

Cała treść oraz wszystkie zdjecia na tym blogu sa mojego autorstwa!
Kopiowanie ich,przetwarzanie i rozpowszechnianie w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich!