25 sty 2012

Mamy w domu małą kobietę...

Mamy w domu małą kobietę...na dowód zapis 3 rozmowy:

1. Emma chodzi w bucikach na "obcasie", są trochę za duże, ale w domu prosi czy może je założyć...przewraca się średnio co 5 minut
-Emma zdejmij te buciki. Są za duże przewracasz się!
-Nie dziękuję :) Dobrze wyglądam!

2. Tato związał Emmie włosy
-Idź Emma do lustra zobacz jaką masz fajną fryzurę!
-Taką jak mama?
-Tak, taką samą (czytaj włosy związane na czubku głowy)
Emma patrzy do lustra...
-to nie fryzura to jakaś pomyłka!!!

3. Rano szykuje ubrania. Emma leży w łóżku nagle przybiega:
-Mamo muszę ci coś powiedzieć...
-Tak Emmuś?
-POCAŁOWAŁAM wczoraj Pawła (w tym czasie tata myjący zęby zaczyna się krztusić...)
-(po krótkiej chwili kompletnego szoku!) a dlaczego go pocałowałaś Emmuś?
-bo on mi klocki zabierał!
-a Paweł chciał żebyś go pocałowała?
-chciał, mówił że chciał
-a pocałowałaś go w policzek?
-nieeeeee w buzie! On tak chciał! I dzisiaj też będzie mi zabierał, tak mówił!
No i pięknie!!!
Czas jest nieubłagany!!! RATUNKU!!!!!!

23 sty 2012

Zimowy kraina bez zimy

Miało być pięknie, biało...i miał być pojemnik zimowy taki jak np tu. Ale niestety jak na razie, przegapiłam te kilka minut w czasie których był u nas śnieg. Nie zdążyłam nazbierać :( I moje dziecko nadal codziennie klęka sobie przy drzwiach balkonowych i negocjuje opady śniegu. Codziennie słyszę "kiedy będzie śnieg", "Jak ja marzę o śniegu" itp. I nic poradzić się nie da. A do tego ja tak szczerze mówiąc, nie mam już ochoty na zimę w pełnym, wydaniu. O dojazdach do pracy nieodśnieżonymi ulicami, na skrobanie szyb i takie tam przyjemności. Tylko Emmy mi szkoda, bo się tak bidulka doczekać nie może. No to zrobiłyśmy sobie namiastkę zimy w domu. Śnieg z wkładu w pieluszkach jednorazowych z wodą, nawet nieźle wygląda. Lód z wypełniaczy paczkowych i lodowe rybki, miały pełnić rolę zastępczą.
I owszem Emma lodowe rybki kilkakrotnie "wyłowiła" szczypcami...
...pobawiła się figurkami, obejrzała pseudo iglo...i nadszedł moment zainteresowania "śniegiem". I tu wielkie rozczarowanie! Nie lepi się, nie da się zrobić bałwana! Koniec zabawy!!! I nie dało się jej już w żaden sposób przekonać. Matka chciała jej wcisnąć zabawy lipnym śniegiem! Dziecko takie naiwne nie jest :D

21 sty 2012

Wszystkiego najlepszego w dniu Babci i Dziadka (awansem)!

Babciom, Dziadkom i Prababci  Emma życzy WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!
A z okazji ich Święta i blogowych życzeń 2 filmiki "wspomnieniowe"
video
1.Taniec to mój żywioł! Od zawsze....(13 miesięcy)

video

2. Sprzątanie z lekkim tłumaczeniem się tatusia :D Słynny w rodzinie film...

17 sty 2012

Lodowa kraina

Pingwiny i lodowe krainy wraz z pojawieniem się śniegu (w marnych jak na razie ilościach) wzbudzają na nowo zainteresowanie...
Pudełko pomalowane farbką z poprzyklejaną watą-śniegiem, stało się miejscem zabaw pingwinów (z jajek niespodzianek)
 W pudełku wylądowały również wypełniacze paczek-lodowe bloki, które uniemożliwiały spotkanie dwóch pingwinów (pingwiny przykleiłam do magnesów)

Przykładając magnes i przesuwając go poruszamy wybranym pingwinem i przeprowadzamy go przez labirynt lodowych bloków do kolegi :)

16 sty 2012

Teatralna premiera

Emma po raz pierwszy miała okazję być w teatrze! Czekaliśmy dość długo na zapoznanie się z taką formą sztuki, ponieważ ja ciągle obawiałam się czy aby na pewno wytrzyma całe przedstawienie :) Ale dziecko 3 latka skończyło i należało jej "wytrwałość" sprawdzić. Wybraliśmy przedstawienie "Nie ma jak miodzio" !
Spektakl wystawiany przez wrocławskie Centrum Twórczości Dziecka okazał się wyborem bardziej niż słusznym! :)!
Emma przed przedstawieniem postanowiła (jak większość innych dzieci) zapoznać się ze sceną i dekoracjami:)
Malutka "awaria" nastąpiła kiedy dziecko moje nagle ze sceny zniknęło i musiałam ruszyć w pogoń. Oczywiście zainteresowało ją przejście do garderoby i kręcący się tam aktorzy. Sytuację uratował młody aktor, odgrywający rolę misia, który wytłumaczył Emmie, że dalej wstęp wzbroniony :) Moje zapewnienia, że na pewno ona nie może tam pójść nie robiły na Emmie żadnego wrażenia...
Dzieciaki zostały ze sceny zgonione i rozpoczęło się przedstawienie :) Bardzo udane moim skromnym zdaniem. Tempo akcji, ruch na scenie, zmiana bohaterów i sama tematyka dobrana tak żeby utrzymać zainteresowanie maluchów na widowni przez cały spektakl! Jak dla mnie czas trwania przedstawienia (30 min.) optymalny. Dzieci nie zdążyły zacząć się nudzić :)
A po przedstawieniu znowu chwila szaleństwa na scenie tym razem w towarzystwie aktorów!
Emma co prawda bardziej była zainteresowana elementami dekoracji niż pozowaniem do zdjęć z aktorami ale i tak było bardzo fajnie :) Ja natomiast jestem pod wrażeniem talentu młodych aktorów. A zwłaszcza najmłodszej (na oko) pszczółki. Niesamowicie się to oglądało!
Na korytarzu jeszcze chwila grozy i wieeelkie krzesło....Przygoda z teatrem rozpoczęta :)

15 sty 2012

Fasolkowe obserwacje

Zimy brak jak do tej pory. I ja się teoretycznie cieszę, gdyż zimy nie lubię zbytnio, ale... Emma zrozpaczona :(   Klęczy przed balkonowymi drzwiami i codziennie zadaje pytanie "kiedy spadnie śnieg, mamo?". A mama odpowiedzi nie zna. Wczoraj nawet troszkę popadało i była starszliwa akcja "wyprawa śniegowa" ale zanim się ubraliśmy było już po wszystkim :( A z powodu braku "prawdziwej" zimy, nie zbyt wychodziły nam do tej pory zabawy o tematyce zimowej. I dlatego zajmowałyśmy się z lekka nie zimowymi obserwacjami fasolkowymi!
 Fasola zakupiona i do dzieła!
Doświadczenie założone na szalkach i w słoiczku z bandażem. Pilnie przez kilkanaście dni podlewane. Codzienne wycieczki w celu sprawdzenia stanu...
 ...zaowocowały pewnego dnia bardzo radosnym i baaaardzo głośnym okrzykiem "WYKLUŁY SIĘ!!!!".
 I tak sobie rosły i rosły. A Emma miała okazję z bliska obserwować wzrost korzeni i części nadziemnych. Obserwacje stały się konieczne, każdego dnia! Dodatkowo obserwowałyśmy co dzieje się z roślina kiedy ma ona bardzo mało światła w ciągu dnia (opuszczone rolety), bardzo szybkie wydłużanie łodygi wywołało nawet   przypuszczenie, że jest to magiczna fasola :) Ale po odsłonięciu okna na kilka dni wszystko się wyjaśniło :)
 I w końcu nadszedł czas na wysadzenie naszej fasoli.
 poza ziemią fasolka dostała również podporę :)
I tak sobie rośnie....a my zaczynamy zimowe zabawy!
(Dni fasoli w naszym domu są już niestety policzone. Jest to jak na razie trzymane w wielkiej tajemnicy przed Emmą. Fasola nie radzi sobie najlepiej w nowych warunkach i musimy się z nią pożegnać. A pamiętając histerię przy likwidowaniu "uprawy" rzeżuchy musimy teraz przeprowadzić jakąś tajną akcję :()

9 sty 2012

Weny brak

Nowy Rok jakoś, tak rozpoczął się od kompletnej niemocy i lenistwa mamy. Nie chce mi się nic :(  z blogowaniem włącznie. Dni tak krótkie, szaro i ponuro jakoś nie służy nam ta przedłużająca się jesień. I dlatego w domu sprawdzają się najlepiej sprawdzone "mieszanie i papranie się" :) I króluje mąka... 
 ostatnio w połączeniu z oliwą. Miała to być zabawa w domowym "śniegu" ale ani kolor mąki a już na pewno nie w połączeniu z żółtawą oliwą na to nie wskazywały. Ale przyznać trzeba, że w dotyku nie podobne to zupełnie do niczego :)


 Żeby jednak zbliżyć się do planowanego białego szaleństwa wykorzystane zostało przeterminowane mleko w proszku...
 ...i szaleństwo było :)

 A na koniec jeszcze Sylwestrowa Emma:
podczas picia pierwszego szampana, bez alkoholowego naturalnie. Był to debiut Emmy ponieważ jak do tej pory udało się całkiem przypadkiem nie pić nic gazowanego :), i można całkiem spokojnie uznać, że ten etap kiedy bąbelki w napojach były odstraszające mamy za sobą.
i Emma ok 1 w nocy...ledwo stoję ale nadal tańczę :)
 A do nadrobienia jeszcze ładnych kilka postów....może się wkrótce uda.

4 sty 2012

3 latka!!!!

3 lata temu o godzinie 10:50 nasz Świat wywrócił się do góry nogami!!! I tak pozostało do dziś....

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO CÓRECZKO!!!! :)
Emma 1 dzień po urodzeniu i pierwszy toast :) 05.01.2009
Mam już roczek! 04.01.2010
Mam dwa latka! 04.01.2011
i dziś rano...krótka zabawa prezentem urodzinowym przed wyjściem do przedszkola
04.01.2012

2 sty 2012

Kulki, kuleczki...

Produkcja rosnących kulek ruszyła pełną parą :)
Kuleczki z 4 opakowań zostały w misce zalane wodą...
...dokładnie wymieszane...i pozostawione na noc. 
A rano...niespodzianka! Kulki urosły i zrobiło się ich dość dużo do zabawy :) 
Błędem rodzicielki było pomieszanie różnych kolorów kulek przed zalaniem wodą :( Chyba powinny pęcznieć w osobnych pojemnikach, może wtedy nie straciłyby koloru. A u nas wszystkie (nawet te wyjściowo czerwone) były zielonkawe lub mniej więcej przeźroczyste.  
Ale zajęły czas na dwa dni!!! Przesypywanie, przekładanie, sprawdzanie ile kulek zmieści się w naszych bryłach ( kula wygrała ponieważ wpadaniu kulek towarzyszył dźwięk :)) i oczywiście sam dotyk ...kulkowe szaleństwo! Nóżki tez dostały swoją szansę...początkowo trudno się było Emmie przyzwyczaić ale jak tylko okazało się, że kulki można zgniatać, żadne dodatkowe zachęty nie były potrzebne....
 a czego nie udało się zgnieść stopami...załatwiły rączki z małą pomocą mechaniczną :)
Sprawdziłyśmy tez co się  stanie z kulkami kiedy się je zamrozi....
 ...i rozmrozi. 
 Codziennie sprawdzamy tez poziom wody którą "oddały" kulki w różnych naczyniach.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

PRAWA AUTORSKIE

Cała treść oraz wszystkie zdjecia na tym blogu sa mojego autorstwa!
Kopiowanie ich,przetwarzanie i rozpowszechnianie w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich!