27 sie 2012

Podwodny wulkan

Wybuchy wulkanów czasem się u nas pojawiały np  tu, tym razem jednak nowy typ wulkanu pojawił się w związku z kosmiczno-ziemskimi tematami w okół których krążymy w czasie wakacji.
I tak po kilku wybuchach małych wulkanów, dziś zrobiłyśmy podwodny wulkan w największym naczyniu jakie udało mi się zorganizować tzn pożyczyć :)
Do zrobienia "wulkanu" potrzebne są: szklane naczynie (odporne na podgrzewanie) kawałki świeczki, piasek, zimna woda i ewentualnie kamienie
 Świeczki wędrują na dno, na nie piasek. My tym razem po piasek wyruszyłyśmy do piaskownicy i nie był to najlepszy pomysł. Poprzednie próby robiłyśmy z kupionym piaskiem ozdobnym, ale do tak dużego naczynia by nam go zabrakło.
 Kolejny krok to układanie kamyczków
 i zalewanie zimną wodą. I to na tym etapie okazało się, że piasek z placu zabaw nie jest najlepszy bo jest po prostu brudny (wiem to żadna nowina i powinnam o tym pomyśleć wcześniej) i przez to dolewanie wody musiałyśmy powtórzyć kilka razy tak żeby przepłukać piach. A i tak woda była trochę mętna na początku i bardzo mętna na koniec.
 Całość podgrzewamy i temperatura i ciśnienie robią swoje
 Pomimo coraz bardziej mętnej wody "wybuchy" i tak było widać i słychać :)

 A tak wyglądały wulkany w szklance :)
video
udało się tez nagrać krótki film o wybuchach, niestety nie udało mi się go odwrócić :)

26 sie 2012

Wędrująca woda

Sprawdzałyśmy ostatnio jak woda "wędruje" z naczynia do naczynia dążąc do wyrównania poziomów. Na początek testowany był fragment ręcznika. 
 Nieźle się sprawdził jako "droga" dla wody :) dodatkowo okazało się, że spełniał rolę filtra
 A potem tu zobaczyłyśmy inny, bardzo prosty sposób na "wędrującą" wodę. Troszkę go tylko musiałam zmodyfikować...
 ze względu na brak białych ręczników papierowych (obrazków nam się zachciało) wykorzystałyśmy papier toaletowy, tym samy nie mogło być mowy o wchłonięciu wody przez ręcznik. Jak dla nas było to nawet lepsze rozwiązanie, ponieważ chodziło głównie o wyrównywanie objętości w naczyniach podczas "wędrówek" wody.
 Mała obserwatorka zachwycona: woda wędruje, barwniki też.
 niestety okazało się, że nasze "krepinowe" barwniki nie są najlepsze do takich eksperymentów. Mieszania barw nie udało się zobaczyć. Połączone roztwory trochę zmieniły kolor ale nie było powalającego efektu. Musimy w końcu zakupić barwniki spożywcze :) Ale poziomy wody w szklankach się wyrównały!

25 sie 2012

Pyszna "kaszko-zupa"

Porządki w szufladach zakończyły się dziką chęcią wykorzystania wszystkiego co miało zostać wyrzucone (albo juz dawno zostało odłożone "do zabaw"). Początkowo miała to być zwykła kaszka
 pierwsza wersja nawet kaszkę przypominała
 a dalej już trochę z większym rozmachem

 mąka, paluszki, dynia, siemię lniane, herbatki dla maluchów, chrupki, mleko w proszku, żelki
 prawie gotowe...
 "Naprawdę muszę tego jeszcze dodać!"
 "Brokuły są taaaaaaaaaakie zdrowe, warzywka ummmm " szkoda, że nigdy ich nie je (swoją drogą kaszka brokułowa odstraszyła nawet mnie, zwłaszcza zapachem)
 Trzeba zagnieść
 i kaszo-ciasto gotowe do podania. PYCHA!
Zabawa trwała 1 godzinę! sprzątanie ok 20 minut...trudno zdrapać taką papkę z podłogi :)

24 sie 2012

Spotkanie z...

 ...obcymi *** miało być dla Emmy super rozrywką (tak sobie zaplanowała mama)...
 Zabrałam Emmę na tegoroczna edycję POLCONu. Ale okazało się, że zainteresowanie zerowe! Trochę interesowały ją duże postacie ale już poprzebierani miłośnicy si-fi nie za bardzo...etap wstydzenia się wszystkich dookoła mamy w pełnym rozkwicie. I tak Zdjęcia udało się zrobić tylko z Predatorem ,którego Emma się bała
 Obcym z którym się zaprzyjaźniała

 I lordem Vaderem, który...
 ją rozśmieszył :)
Emma jeszcze jest jednak za mała na docenienie inwencji miłośników fantastyki :( spróbujemy za rok :)


***tudzież ich miłośnikami :)

7 sie 2012

Ogrody doświadczeń - Humanitarium

Równie długo wyczekiwana wycieczka do wrocławskich "Ogrodów doświadczeń" spełniła wszelkie moje oczekiwania! Humanitarium, które położone jest na obrzeżach Wrocławia, nie jest łatwym celem jeżeli chodzi o dotarcie tam :) Dojazd bez nawigacji dość trudny ale warto było troszkę pobłądzić! Chociaż czytałam dziś, że sytuacja się poprawiłą :) i dojazd jest juz lepiej oznakowany :)
 Humanitarium nie jest zbyt duże, ale wystarczające jak na przewidziane dwu godzinne zwiedzanie. Wystawa przygotowana bardzo ciekawy sposób. Każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie! Dla Emmy początkowo najfajniejsza była szczęka z uzębieniem i wielka szczoteczka do zębów.
 Próba podłączenia sprzętów codziennego użytku zajęła ją tylko na chwilkę.
Szczęka została zdetronizowana kiedy Emma odkryła "plac równowagi"
 i inne atrakcje (w tym możliwość "bycia w telewizji" ale tych ekscesów nie udało się dobrze uchwycić)
 Funkcjonowanie szkieletu - Emma zachwycona tylko niestety  większość "eksponatów" była troszkę za duża ale nic straconego był z nami wujek Mike i tym samym miałyśmy żywy model :)
 Nawet fizyka po takiej wycieczce nam nie straszna :)
 Testowanie zmysłów
 Sala szpitalna
 Moje ulubione puzlle
 I na koniec sala multimedialna. W pierwszym momencie rozczarowuje...ale po chwili okazało się, że Emma jest zachwycona grami dotykowymi. Spędziliśmy tam godzinę po upływie której i tak trzeba było Emme wyciągać podstępem (czyt. obietnica frytek)
Humanitarium jest rewelacyjnym miejscem i my na pewno jeszcze tam wrócimy!

4 sie 2012

Balkonowe "wykopki"

Jakiś czas temu Emma sprawdzała jak bardzo rośliny, konkretnie ziemniak, potrzebują słońca, i jakie przeszkody są w stanie pokonać do niego dotrzeć. A po zakończonym doświadczeniu ziemniaczki zarówno ten "walczący" jak i ten kontrolny zostały przesadzone do większej doniczki i wystawione na balkon. Po jakimś czasie, dodam, że nikt nie poświęcał im za wiele uwagi, łęty ziemniaka uschły. I nadal nikt się za bardzo nie zainteresował tym faktem poza stwierdzeniem "trzeba będzie wyrzucić". Aż pewnego dnia mała dziewczynka nagle sobie przypomniała. Przypomnieniu towarzyszył okrzyk "gdzie jest mój ziemniak" i natychmiastowa chęć sprawdzenia co tak właściwie się z nim stało. Uschnięte łęty nie wzbudziły zachwytu, i kiedy matka dziecięcia myślała, że jest juz po akcji "ziemniak" i spokojnie oddaliła się z balkonu...
Emma poczyniła odkrycie " uschło ale zostawiło malutkie ziemniaczki". Dziecko się nie poddało i zaczęło rozkopywać ziemię w doniczce. A oto plon, dwanaście ziemniaczków:
 Oraz dumna i blada właścicielka uprawy :)
 I jest już jasne, że uprawianie własnych ziemniaków daje bardzo wiele radości. Nawet jeżeli plon jest mizerny :)

3 sie 2012

Średnio udane wakacyjne spotkanie z dinozaurami

Parki dinozaurów rosną w całej Polsce jak grzyby po deszczu. My od poprzednich wakacji mamy zamiar wybrać się do JuraParku w Krasiejowie, o którym słyszałam już wiele pozytywnych opinii. Ale jak do tej pory nie udało się zrealizować tego pomysłu. Podczas wakacyjnych wędrówek natknęliśmy się na widoczne z daleka dinozaury i tej okazji nie chcieliśmy przegapić. Miała to być edukacyjna rozrywka w niezbyt ciepłego dnia...
 Niestety okazało się, że park parkowi nierówny. Na szybko przygotowany teren z całkowitym pomieszaniem z poplątaniem : dinozaury, mini zoo, niby muzeum minerałów i mini park linowy. Dla dziecka w wieku Emmy była to oczywiście całkiem fajna rozrywka ale mówiąc szczerze ja czułam lekki niesmak. Koniec z marudzeniem...Emma pooglądała sobie dinozaury, zobaczyła jak różnorodna była to grupa zwierząt.
 I pojawił się też dinozaur, który jakoś do tej pory nie zwrócił mojej uwagi. Był to tanystrof, ciekawy głównie przez bardzo mocno wydłużoną szyje. Niestety po powrocie do cywilizacji (tzn wolnego dostępu do internetu) okazało się, że mieliśmy okazje zobaczyć jakieś bardzo młode osobniki, ponieważ dorosły tanystrof osiągał wielkość do 6 metrów z czego 3 metry miała sama szyja. Ale zainteresowanie zostało wzbudzone :)

 I oczywiście nie mogło zabraknąć całkowitego pomieszania epok. Ale Emma zadowolona z zawarcia nowych znajomości :)
 Po goryczy rozczarowania (rozczarowane były osoby dorosłe, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę biletu wstępu do mini parku) pozostało osłodzenie sobie życia. I tu niespodzianek nie było!
Słodkie wakacyjne szaleństwo ; D
A teraz po powrocie Emmy z drugiej tury zwiedzania wybrzeża (tym razem z tatą, wujkiem i kuzynami) musimy wybrać się do JuraParku w Krasiejowie...żeby niesmak po parku dinozaurów nie pozostał...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

PRAWA AUTORSKIE

Cała treść oraz wszystkie zdjecia na tym blogu sa mojego autorstwa!
Kopiowanie ich,przetwarzanie i rozpowszechnianie w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich!