25 wrz 2012

DFN cd.

Najbardziej oczekiwaną przeze mnie częścią Festiwalu Nauki był Park Wiedzy. I spotkało mnie dość duże rozczarowanie, niestety. Impreza bardzo ciekawa ale niekoniecznie dla nas (tzn. niekoniecznie dla Emmy). Tematy prezentacji, warsztatów super ... i to chyba jedna z przyczyn dla których ja się nie mogłam tam odnaleźć ...dziki TŁUM.  Przepchanie się do stołów z prezentacjami czy pokazami to był wyczyn! Zwłaszcza z małą dziewczynką, którą obcy ludzie zaczęli ostatnio straszliwie onieśmielać. Plus żądna wiedzy "młodzież" nie patrząca pod nogi i tratująca wszystkie maluchy dookoła byle tylko dostać balona tudzież coś równie ważnego...mnie to przerosło.
Ale pomimo tych niedogodności udało nam się odwiedzić wszystkie prezentacje. które potencjalnie (po nazwie) interesowały Emmę.  Np. zobaczyć można było jaja i gniazda polskich ptaków.
Niestety stoły wystawowe nie przewidywały chyba zwiedzających wzrostu Emmy :( i nie mogła swobodnie oglądać eksponatów. Co oczywiście skutkowało utratą zainteresowania zosi-samosi.
Wykonanie bardzo ciekawych doświadczeń obejrzeć można było w trakcie pokazu "Domowe Laboratorium Biologa" i jak dla mnie zupełnie nowy pomysł z bateryjką cytrynową!
"Poznaj smaki i zapachy potraw z różnych stron świata" jak widać na zdjęciu "bardzo" zainteresowały moje dziecko
Ale za to "Spotkanie z lalkami" podobało jej się bardzo!

Urodzona aktorka ;)
I jeszcze jedne proponowane zajęcia były zdaniem Emmy na tyle warte uwagi, że nie zniechęciła jej kolejka do ich wykonywania. Konstrukcja i wystrzelenie rakiety! Pewnie miał na to wpływ udany dzień poprzedni :)
Rakieta zrobiona, wystrzelona wylądowała na tyle szczęśliwie, że mogłyśmy ją zabrać do domu.
Byli też Indianie i początkowa zafascynowana Emma pobiegła przez tłumek w ich stronę po czym zorientowała się, że koń nie jest prawdziwy i skończyło się jej zainteresowanie.
Ah i był jeszcze boraksowy glut... jego robienie mnie kosztowało najwięcej wysiłku...próby ochronienie głowy dziecka przed pchającymi się ludźmi były prawdziwą szkołą życia w tłumie. Mnie ta nauka kosztowało za dużo nerwów i zakończyłyśmy naszą przygodą z Parkiem Wiedzy.
A po wszystkim wiem, że takie imprezy są świetne ale dla starszych dzieci, których śmiałość i wzrost pozwoli w pełni zobaczyć i skorzystać z bardzo bogatej oferty takich pokazów. A ja nie polubię takich tłumów już chyba nigdy...ale to nie ja mam się tam dobrze bawić jak wiadomo;)

22 wrz 2012

Marsjański dzień

Dolnośląski Festiwal Nauki rozpoczęty! Tzn. rozpoczęty przez nas ;)
Spędziłyśmy REWELACYJNE przedpołudnie na poznawaniu kosmosu a dokładniej Marsa.
Zajęcia w opisie dla bardzo szerokiej grupy wiekowej pt. " Mars na Ziemi, Ziemia na Marsie" okazały się w rezultacie zajęciami dla grupy maturzystów i Emmy :) Kiedy się na nie zapisywałyśmy nie było jeszcze wiadomo w jakim wieku będzie reszta załogi. Ale było bardzo, bardzo miło! Prowadzące zajęcia uwzględniły udział Emmy i było naprawdę super.
Emma nie wytrzymała co prawda do końca wykładu (czego można było się spodziewać) ale po wykładzie czekało na nas mnóstwo atrakcji.
Jesteśmy świeżo po "marsjańskim dniu" i aż trudno uwierzyć jak bardzo moja córeczka to przeżyła.  Domu nie było końca przeżywania tego, że brała udział w konkursie i że wygrała nagrodę! Tak w sumie to była to nagroda pocieszenia za zajęcia 4 miejsca ale jak na grupę maturzystów to i tak nieźle ;) chociaż był to konkurs bardziej intuicyjny - trzeba było rozpoznać które z 30 zdjęć pochodzą z Ziemi a które z Marsa.
Po zakończeniu (naszym) wybrałyśmy się na wystawę fotografii 3D prosto z Marsa! I po raz pierwszy mogę uznać, że Emma widziała różnice pomiędzy obrazem 2D a 3D. Całkiem zabawne było jak próbowała rączką sprawdzić "głębokość" obrazu.


Marsjański słoń zachwycił mamę
Wystawa i prezentacja sprzętu do badania czerwonej planety
I kiedy już myślałyśmy, że to koniec przygody na piątek okazało się, że możemy jeszcze wziąć udział  w konstruowaniu rakiety! Ozdabianie i konstrukcja:
A potem zatankowanie "paliwa rakietowego" = soda + ocet. I odpalenie rakiety!
Zdjęcia samego lotu trudno było zrobić. Za duża siła startu ;)
 A na koniec załapałyśmy się na "prywatny" (poza wycieczkami szkolnymi) pokaz tworzenia kraterów!
Po powrocie do domu nie było w ogóle szans na dyskusję! NaTyChMiAsT nagrody Emmy musiały zawisnąć na ścianach jej pokoju :) Dorysowała jeszcze bohatera dnia planetę Mars...
I nie pozostaje nic innego jak podziękować świetnym prowadzącym imprezę tzn: pracownikom Instytutu Nauk Geologicznych PAN i Instytutu Nauk Geologicznych UWr (a w zasadzie to członkom zespołu badawczego WROONA - WROcław grOup for plaNetology Advance) a zwłaszcza paniom Oldze i Joannie - DZIĘKUJEMY BARDZO za tak miły dzień.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

PRAWA AUTORSKIE

Cała treść oraz wszystkie zdjecia na tym blogu sa mojego autorstwa!
Kopiowanie ich,przetwarzanie i rozpowszechnianie w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich!