28 paź 2012

Mini zoo po sąsiedzku

Emma ma kontakt nie tylko z owadami ;) Już od dwóch lat dosyć regularnie odwiedza sąsiada dziadka i babci Pana Olka, który pozwala podziwiać swoją kolekcję zwierząt.
 A hobby Pana Olka to hodowla dość nietypowych zwierząt m in. danieli, bażantów i kaczek.
Podczas wiosennych i letnich odwiedzin Emma wchodziła na wybiegi danieli i mogła je karmić.

 Pokochała tez miłością wielką króliki...
 chociaż początki bliższych kontaktów nie były łatwe z tego co widać na zdjęciu :)
 Emma mogła też przetestować warunki mieszkaniowe i żywieniowe zwierzątek na własnej skórze.
 A dziś, kiedy możemy już zapomnieć o lecie i wysokich temperaturach a nawet o jesieni, wybrali się z dziadkiem na spacerek do "mini zoo". Niesforne marchewki nie wytrzymywały wygłupów :)
 A na miejscu okazało się, że daniele sporo podrosły. Ze względu na ich wiek i porę roku nie można było do nich wejść! Bekowisko w pełni! Poziom agresji w trakcie walk samców jest ogromny.
 Daniele poturbowane ale nadal robią wrażenie.
 I marchewką nie pogardziły :)
 A potem mama podziwiała bażanty
 i kaczki
 a Emma pognała do swoich ulubionych królików,
 one też  tradycyjnie dostały marchewkę.
 A w przerwie szybka bitwa na śnieżki :)
 W trakcie walk danieli nie obyło się bez strat. Jeden z samców stracił część poroża.
Fajnie móc obserwować takie zwierzęta!

24 paź 2012

Jesienne ciasto dla chomików

Wszystko dla tych chomików...
Zrobiło się nam za dużo ciasta dnia pewnego. I Emma postanowiła zrobić swoje ciasto - jesienne, jak sama twierdziła. Powyciągała sobie produkty i...

 "Mamo dasz mi pietruszkę? One muszą coś zdrowego jeść!!! A bazylii to chyba nie dasz co???" i bazylii rzeczywiście nie dałam (uzależniona jestem od bazylii totalnie ostatnio) ale kilku gałązek pietruszki nie żałowałam. Niech mają chomiki coś zdrowego :)
 Gotowe do pieczenia...okazało się jednak, że chomiki nie będą jadły "mamo one są przecież zabawkowe! Tak żartowałam, że to dla nich" :D

16 paź 2012

Gąsienica, czyli mamy trzecie zwierzątko

Pewnego dnia rano okazało się, że mięta na parapecie nie ma większości liści! Wściekłość zrodziła się w matce psychopatce, któż bowiem śmiał ogołocić z listków miętę matki, no kto?!?!?!
 Winny a raczej winna szybko się odnalazła! Pierwsze wskazówki były na liściach i dookoła doniczki. A potem szkodnik został zlokalizowany!
 A Emma oczywiście zachwycona! Co tam mięta matki, najważniejsze, że "będziemy mieli trzecie zwierzątko"! I tak gąsienica dołączyła do grona zwierzątek domowych tzn : rybek i mrówek :)
 A oto i nasza bohaterka
 Żeby stworzyć jej dobre warunki testowane (w ramach karmienia i wystroju wnętrz) były rożne liście...
 ale gąsienica okazała się wybredna. Doniczka mięty musiała zostać poświęcona. A przy okazji sprzątania i karmienia można było poobserwować gąsienicę z bliska.
 i jak zwykle fascynacja pełna
 Dla przypomnienia co będzie się działo z gąsienicą  Emma obejrzała ten filmik, chłopcy opowiadający o losach gąsienicy i jej wcieleniach towarzyszyli nam przez cały dzień. Obowiązkowo oglądać musiały też chomiki! Chomiki ostatnio mają ciężkie życie...muszą Emmie towarzyszyć we wszystkim ;)
 Cykl życiowy motyla utrwalony został na wiele sposobów
 A przy okazji przypomniałyśmy sobie kilka "owadzich" zabaw z zeszłego roku. W tym roku zadania cieszyły się wielkim powodzeniem
 Nawet karty dotyczące szkodników roślin uprawnych zostały "łaskawie" obejrzane
 I tak mijały dni po ok 4 dniach (akurat kiedy Emma została sama z tatą) gąsienica zniknęła. Za to jeden z liści mięty "się zwinął" i wyglądał jakby coś się tam schowało. Mieliśmy trochę wątpliwości czy to aby napewno kokon czy tez może po prostu gąsienica nie przetrwała. Ale po 10! dniach stało się! Pojawił się motyl!
Była to wielka niespodzianka dla Emmy! Która chyba najmocniej wątpiła, że się uda. Na zdjęciach słabo widać ale to brązowe na środku to nie liść ;)
Na początku Emma twierdziła, że motyl jest bardzo podobny do liścia a potem...swoim głosem "przez nos" stwierdziła inne podobieństwo...
video
Przygoda z przeobrażeniem była udana!
Motyl zostanie jutro wypuszczony na wolność. Pozostaje tylko ustalić jaki gatunek nas zaszczycił :)

10 paź 2012

Dynia, pierwsza dosłona

Sezon dyniowy uważam za rozpoczęty. W tym roku na pierwszy ogień poszła zupa dyniowa. Emmuśka nie mogła się doczekać pomagania w kuchni obiecując, że napewno zupę dyniową jeść będzie...
Zaczęła od mycia, co zajęło jej sporo czasu, zwłaszcza, że nawinęły się również kurki które można było umyć (jedzenie grzybów oczywiście niemożliwe ponieważ grzyby są blllllllllle, jak pleśń!)
 Etap drugi wybieranie pestek, koniecznie łyżką bo ble ale już wygrzebywanie pestek dyni rączką z miseczki z miąższem było ok.
 Musiała uczestniczyć w dodawaniu każdego składnika: "muszę sprawdzać, żeby było dobre"

 I gotowa zupka! Pycha, idealna na jesienne chłody...przepis tu
 Ale oczywiście dziecko zjadło (po długich prośbach) tylko jedną łyżeczkę! I stwierdziła, że nie lubi bo zupa jest pomarańczowa! I nie to, że jej nie smakuje tylko ten kolor...
Cóż zupy nie zjadła ale przy okazji przypomniała sobie o dyniowej matematyce z zeszłego roku. Oczywiście nasiona dyni musiały zostać przed zabawą wysuszone.
Tej jesieni zadania budziły duże większe zainteresowanie ;)
 Chociaż taki pożytek z tej dyni dla Emmy
A w kolejce czeka kolejna dynia i ciasto dyniowe, może na dynię w takiej postaci Emma da się skusić ;)

9 paź 2012

Domek dla chomików

Kolekcja chomików została ostatnio uzupełniona i okazało się, że są one jakby bezdomne. 
Rozwiązaniem tej zaistniałej sytuacji okazała się mała dziewczynka, karton oraz wszystko co było pod ręką i nadawało się do "ozdabiania".
Najważniejsze wymagania zostały przedstawione : ma być sypialnia, salon, łazienka i na ścianie ma być chomik! Powstał więc piętrowy domek. Łazienka i sypialnia na górze, sypialnia w kolorze bluuuue.
Ozdabianie, przyklejanie i najbardziej żmudna praca...kafelki w łazience. Efekt układania kafelek nie jest powalający ale nie było łatwo. Taśma izolacyjna była gruba i kleiła się do nożyczek...ale dałyśmy radę.
Chociaż dom jeszcze nie do końca wyremontowany Emma zarządziła meblowanie i wprowadzenie chomiczej rodziny.
Salon z rurowym połączeniem z sypialnią :) Ściany salonu ozdobione dziełami sztuki, kominek...i domek prawie gotowy. Brakuje tylko kuchni.
Projektantka w szale twórczym ;)
I "dorobiona" w końcu kuchnia!
Chomiki się zadomowiły i w domku zrobiło się przytulniej...chociaż niedługo nic już się tam nie da wcisnąć ;D

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

PRAWA AUTORSKIE

Cała treść oraz wszystkie zdjecia na tym blogu sa mojego autorstwa!
Kopiowanie ich,przetwarzanie i rozpowszechnianie w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich!