30 gru 2012

Łyżwy

 W tym roku pod choinką pewna dziewczynka znalazła m. in. łyżwy :) konieczne było natychmiastowe wypróbowanie
 A zaraz po świętach...pierwsza wycieczka na lodowisko
Dziadek zrealizował swój plan: "Emma na łyżwy"!
Pierwsze kroki na lodzie
 Strachu zero. Lekka niepewność ale pomachać już można :)
 Po kilku okrążeniach z całkowitą asekuracją dziadka, pierwsze próby samodzielnego utrzymania równowagi
 już prawie, prawie...
 O i jest element niezbędny aby równowagę utrzymać...język pomaga zawsze
 Jedą sobie razem jakby
 No dobra...chustka mamy jako szelki podtrzymujące i dopiero jest zabawa!
 Zmęczona ale jaka zadowolona!
 "Emma podobało Ci się jeżdżenie na łyżwach?"

16 gru 2012

Owady - jednak szaleństwo

Jakoś nie możemy ograniczyć naszych kontaktów z owadami...terapia wstrząsowa (dla mnie oczywiście) trwa! 
Byłyśmy z Emmą w zeszłym tygodniu na giełdzie Zwierząt Egzotycznych...
 Ja pierwszy raz widziałam na żywo tak ogromne ślimaki, Emma ich rozmiary przyjęła ze spokojem.
 Gorzej było z pająkami. Było ich tam bardzo dużo, ale nie było nawet mowy żeby podejść i je pooglądać. Emma się boi i koniec. Tylko stoisko z bardzo młodymi formami, gdzie dorosłe pająki były tylko na zdjęciach zostało zaakceptowane.
 I największy koszmar matki.... ohydne karaczany! Brrrrrrrrrrrrrrrrrr
 I bardzo miłe stworzonka LIŚĆCE :) Obok nich nie udało się przejść obojętnie...
 I słodkie jeże pigmejskie. Po ich oglądaniu zostało ustalone jakie zwierzątko dostanie Emma jak trochę podrośnie :)
 Duże zainteresowanie wzbudzały jaszczurki, kameleony i węże oczywiście! Próbowałam przekonać Emmuśkę, że węże są piękne i wcale nie takie straszne (jak dla mnie spełniają podstawowe kryterium nie posiadania odnóży ). Emma nie była za bardzo przekonana do co do słuszności mojej teorii. Na koniec udało się wypracować kompromis: kolorowe węże są miłe i ładne, a czarne nadal są straszne ;)
 I jak widać na poprzednim zdjęciu do domu nie wróciłyśmy z pustymi rękoma. Towarzyszyło na kilkoro nowych przyjaciół. Na giełdę wybrałyśmy się głównie po nowe mrówki, Mikołaja w tym roku poniosło i mamy kolejne mrówkarium (o tym  wkrótce). Dodatkowo miałyśmy odebrać obiecaną nam wcześniej modliszkę...Ale na tym się nie skończyło...
 Emma wybrała sobie parkę i liśćce zamieszkały u nas w domu :)
 Emma od początku zdecydował się na małego brązowego liśćca a sprzedawca dołożył jeszcze jednego zielonego
 I oczywiście dostałyśmy tez modliszkę. Jak na razie nie udało się zrobić jej dobrego zdjęcia ponieważ fotograf (czyli ja) jak na razie panicznie boi się tego naszego nowego lokatora.
I tak teraz do podlewania kwiatów dołączyły  nowe obowiązki dla Emmy - karmienie owadzich przyjaciół. Najwięcej "zamieszania" jest z karmieniem modliszki...je tylko żywy pokarm u nas jak na razie bezskrzydłe muszki owocówki, które dostałyśmy "w pakiecie". Niezbędna jest przy karmieniu modliszki pomoc taty, mamę przerasta za długi kontakt z owadami, które mają szanse (minimalne ale zawsze) opuścić "domki".

4 gru 2012

Ostatnio przeczytane

Ostatnio czytamy dość dużo (ale nie więcej niż zazwyczaj) i dość różnorodnie. Różnorodność wynika głównie z odkrycia nowej biblioteki która jest CUDOWNIE pełna książek, które są na mojej liście "do kupienia" :))) I dzięki nowej bibliotece, między innymi, poznajemy nowych przyjaciół i nowe przygody starych znajomych. I tak powrotem do przygód dobrze znanej bohaterki jest dla Emmy "Pippi Pończoszanka" w wersji 'nie dla maluchów' :) Pierwszy tom opisujący niesamowitą, najsilniejszą i najbardziej niezależną dziewczynkę, która mnie jako rodzica czasem przyprawia o gęsią skórkę :) Ale i tak jestem w niej bez pamięci zakochana!
           
                          
A jeżeli już mowa o książkach Astrid Lindgren to Pippi nie jest jedyną postacią tej autorki, którą Emma bardzo polubiła. Kolejną dziewczynką, której kibicujemy jest Lotta. "Pewnie, że Lotta umie prawie wszystko" była pierwszym spotkaniem z Lottą. Dzielna młoda osóbka, uratowała rodzinę przed świętami bez choinki mimo, że starsze rodzeństwo kpiło z niej potwornie. Lotta popełnia błędy takie jak wyrzucenie ukochanej świnki i chleba zamiast worka ze śmieciami i rybią głową. Ale dzięki tym pomyłkom bardzo łatwo się z nią zaprzyjaźnić :)
Kolejne spotkanie z Lotta i jej rodzeństwem w "Dzieci z ulicy Awanturników" było mniej udane. W tej książce Lotta opisana jest głównie jako małe dziecko, które przeszkadza swojej starszej siostrze i starszemu bratu w zabawie i to się oczywiście Emmie nie spodobało. A teraz "polujemy" na inne części opowiadające o Lottcie.
"Emil i ciasto na kluski" to kolejna wydana przez Zakamarki książka Lindgren. I ona właśnie była największym zaskoczeniem dla mnie. Pamiętam z dzieciństwa, że bardzo lubiłam psotnika Emila. Pamiętam też dobrze serial i okrzyk "Emil do drewutni" nie pamiętałam jednak o co dokładnie chodziło w całej historii. Czytając Emmie Emila byłam trochę zdziwiona ale najbardziej zaskakująca była reakcja Emmy, która z całej książki zapamiętała głównie to, że chłopca chciał bić tato i on musiał się chować w drewutni a przecież "dzieci nie wolno bić NIGdy, mamo!". I tym samym jak na razie zakończyłyśmy znajomość z Emilem ponieważ temat jest nie do przejścia, nie ma jak a właściwie to ja wcale nie chcę zmieniać jej poglądów na tą sprawę. Dziwi mnie tylko, że akurat w przypadku Emila zareagowała tak gwałtownie.
                                 
A teraz poznajemy jeszcze jedną koleżankę Madikę z "Patrz, Madika, pada śnieg" ale jesteśmy dopiero po "pierwszym czytaniu" więc jeszcze nie wiem jak potoczą się losy przyjaźni z Madkią. Dodatkowo po przeczytaniu wpisu tu przypomniałam sobie o tych cudnych filmach, które Emma koniecznie musi obejrzeć :) Mamy już pierwszą płytę z filmowymi przygodami Pippi :)
A teraz czas najwyższy na postać z która mam wrażenie Emma bardzo mocno się identyfikuje Nusia! I o ile Pippi, Basia czy nawet Zuzia to dziewczynki o których uwielbia słuchać tak stosunek do Nusi jest jakiś bardziej emocjonalny. Jeżeli nadchodzi czas na którąś część tej historii to czytam ją po kilka razy jednego dnia. I ostatnio mamy tak z "Nusia i bracia łosie"
                                       
Tym razem Nusia stwierdza, że w jej pokoju/życiu jest za cicho i konieczne jest rodzeństwo. Znajduje więc (jak to Nusia) przed drzwiami łosie i to właśnie one mają zostać jej braćmi. Ale posiadanie rodzeństwa tylko w teorii jest takie wspaniałe. I te rozterki Nusi sobie czytamy raz za razem. Ja nie do końca rozumiem Nusię i jej świat ale już się z tym pogodziłam.
"Tato, pojedźmy na grzyby" i "Tato, kiedy przyjdzie Święty Mikołaj?" - Rodzina Różyczków mnie rozśmiesza do łez. Tata Paweł Różyczko jest moim bohaterem ;) uwielbiam też Pana Rurkę. Ich wspólna wyprawa na grzyby (łącznie z masztem) i oczywiście odparcie ataku dzikiego zwierza są cudnie możliwe ;) Ale Emma niestety nie pała zachwytem w trakcie czytania. W ramach nie poddawania się wypożyczyłyśmy kolejną część przygód tej rodzinki z mamą wiecznie na konferencji ;) Pytania "a kiedy przyjdzie mikołaj" powtarzane od listopada i sama historia czekania na mikołaja Emme bardziej zainteresował aż do momentu  pojawienia się 2 udających i jednego prawdziwego Mikołaja, po którym nastąpił nieodwracalny spadek zainteresowania i totalna niechęć powrotu. Moja diagnoza brzmi: Emma jest jeszcze za mała żeby docenić Różyczków :) spróbujemy za jakiś czas.
                       Tato, pojedźmy na grzyby! - Markus MajaluomaTato, kiedy przyjdzie Święty Mikołaj? - Markus Majaluoma

                              "Mama Mu nabija sobie guza"


Szalona krowa Mama Mu tym razem zupełnie niechcący zrobiła sobie krzywdę i po opatrzeniu ran potrzebuje pomocy Pana Wrony w uśmierzeniu bólu...ale na drodze przyjaźni stają pyszne lody z zamrażarki...te książki niezmiennie nas nie zawodzą :)

cdn...bo listopad obfity był w nowe odkrycia literackie :)

2 gru 2012

Książki o planetach

Poznawać planety pomagały nam, i nadal pomagają głównie cztery książki:
"Neptun" - mój faworyt! Głównie ze względu na ilustracje.
 Bardzo nam obu podobała się książeczka z serii National Geographic "Każda planeta ma swoje miejsce". Mało tekstu ale chyba wystarczająco jak dla przedszkolaka.
 Za to faworytem Emmy jest książeczka, która mi najmniej się podobała...obrazki "bajkowe" ale merytorycznie raczej niczego jej nie brakuje.
A tak naprawdę do poczytania polecamy "Kamień księżycowy Armstronga" z serii Tajemnice słynnych ludzi.   Opowieść o Darku i jego siostrze Hesii, którzy po znalezieniu kamienia na straganie Pana Bibelota poznają historię lądowania na księżycu.
Można się dużo dowiedzieć z samej opowieści ale skarbnicą wiedzy są też dodatkowe ramki - 'dowiedzmy się więcej' z których można się dowiedzieć np jakie zwierzęta były wysyłane w kosmos, jakie były cele misji Apollo czy jak chodziło się po księżycu.
Stoisko Pana Bibelota jest pełne skarbów...i jeżeli reszta książek z serii jest tak ciekawe to z pewnością spotkamy jeszcze Darka i Hesię :)

Zakończenie sezonu?

Od początku jesieni zdarza się  bardzo dużo zaskakująco słonecznych dni. Na przykład pierwszy dzień grudnia był u nas bardzo słoneczny i to wystarczyło, żeby po raz kolejny (już nie wiadomo który) trzeba było wykorzystać pogodę żeby "zakończyć sezon ogniskowy". Powód podawany przez tatę i Emmę jest jeden "przecież nie wiadomo kiedy następnym razem będzie taka ładna pogoda" ;) 
 Rozpalenie ogniska nie było podobno łatwym zadaniem Zamarznięta na kość ziemia (poza słońcem był jeszcze siarczysty mróz) nie ułatwiała sprawy.
 Ale kto by się tam przejmował! Udało się nawet znaleźć kompanów do szaleństw ;)
 Mróz nam nie straszny dopóki słońca nie zasłoniły chmury było całkiem ciepło :)
Chyba trzeba się pogodzić z tym, że sezon ogniskowo-grillowy trwa u nas cały rok :)
(jakość zdjęć nie najlepsza...zdjęcia tylko z telefonu ponieważ nikt nie pomyślał o zabraniu aparatu )

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

PRAWA AUTORSKIE

Cała treść oraz wszystkie zdjecia na tym blogu sa mojego autorstwa!
Kopiowanie ich,przetwarzanie i rozpowszechnianie w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich!