21 kwi 2013

DNA na wrocławskim rynku

Po raz kolejny wybrałyśmy się na dzień biotechnoligii "DNA-encyklopedia życia" taki tytuł miały te pokazy i w tym roku. Byłyśmy tam juz w zeszłym roku. I w tarkcie trwania całej naszej wycieczki przesladowało mnie wrażenie "ale to juz było...":)
Zaczynając od płaszcza Emmy (który rosnie razem z nią) przez padający akurat w tym dniu deszcz na prezentowanych doświadczeniach i ułożeniu namiotów w Rynku kończąć. Było bardzo podobnie jak w ubiegłym roku tzn bardzo sympatycznie :)
Jedyna mocno zuważalna różnica to dziewczynka w płaszczu w kratkę...bardzo się zmieniła od ubiegłego roku. Coraz mocniej przejawiają się jej zainteresowania :) i chęć decydowania co będzie robiła i co ogladała na takich warsztatach. W tym roku Emma sama zaczęła wykonywać doświadczenia ale tylko przy osobach, przy których się nie zawstydziła - bo to pozostało bez zmian. Bardzo "mocne" starania studentów z kół naukowych - ci młodzi ludzie są niesamowici i mają super energię :) ale Emmka niestety na takie osoby reaguje zawstydzeniem.
Tak właśnie było tu :)
 Panowie koniecznie chcieli opowiedzieć Emmie i mamie przy okazji czym się fascynują :) ale Emma się zawstydziła całkowicie ...tylko jogurtem się tradycyjnie poczęstwała i nie chciała słuchać do czego jeszcze  można wykorzystać bakterie  :) Może w przyszłym roku się uda.
 Lepiej było przy solach do kąpieli i wyrobie kosmetyków
 A spokojny Pan z flamastarmi przekonał Emmę do rozpoczęcia samodzielnego wykonywania doświadczeń.
 I mogła się przekonać czy czarny pisak zawiera tylko czarny barwnik :)
 I czy w bananie jest skrobia
 A mamę bardzo zainteresowało sprawdzanie "prawdziwości" chleba razowego. Prosta reakcja pozwalająca stwierdzić obecność rezorcynoli i określić czy producent nie zabarwił chleba i twierdzi tylko, że jest on razowy.
 I  oczywiście oglądałyśmy sobie "dzieła" mikroorganizmowe i jeszcze kilka ciekawych dośwadczeń.
 A po pokazach załapałyśmy się jeszcze na przejazd (chyba otwarcie sezonu) bardzo dużej ilości motocykli i innych pojazdów :) Lubimy motory! Jak się okazało obie :)
 I na koniec wyprawy trafiłyśmy na gre uliczną "Raz, dwa trzy baba Jaga patrzy" :)  Dużo się w Rynku działo tą sobotę :)

10 kwi 2013

A ostatnio

Ostatnimi czasy króluje u nas zdanie "Muszę pobyć sama!" Emma co chwile musi sie chować, wychodzić i pobyć sama :)
Często nadal do tego celu wykorzystywany jest domek. Domek nie jest już ozdabiany z zewnątrz, teraz Emmka tworzy wystrój głównie w środku. 
Tu z nowym przyjacielem dinozaurem :)
 W domku ozdabiane jest wszystko łącznie z "wyposażeniem"
 A jak znudzi jej się siedzenie w domku kartonowym, łazience i w swoim pokoju...buduje sobie "domki" gdzie się tylko da i z czego tylko się da ;)
 Ważne żeby zawlec do domku bardzo dużo rzeczy...
 A jezeli Emma nie chowa się w domkach różnej maści to "ozdabia" wszystko co tylko się da zwłaszcza schody. Ozdabianie polega na ukałdaniu w przeróżnych rzeczy w Emmie tylko znanej kolejności i ilości, ale koniecznie tak żeby nie dało się przejść :)
 Bardz ważna jest też kolejność "ozdabianych schodków". Koniecznie musi to być tak robione, żeby trzeba było się przeciskać przez już ozdobione stopnie i uprawiać akrobatykę schodowo-poręczową
 I oczywiście nie można zapomnieć o wielkiej miłości do odkurzania. Siedzimy teraz cały czas w domu (na ostatnich zdjęciach już na buzi widać dlaczego :( ) i nawet już nie staram się chować odkurzacza. Emma odkurza ciągle, cały czas coś przestawiając "bo musze tam też poodkurzać". A po ciężkiej pracy stanowczo domaga się naleśników...bo tak się napracowała :)

9 kwi 2013

ExploraPark w Wałbrzychu

A już dawno temu w trakcie naszej wizyty w Wałbrzychu udało sie odwiedzić ExploraPark - Centrum Nauki i Techniki. 
"ExploraPark - Park Nauki i Techniki to program wystaw edukacyjnych przygotowanych przez Instytut Badań Kompetencji w Wałbrzychu. Głównym przesłaniem tych wystaw jest stworzenie dzieciom i młodzieży warunków do interaktywnej edukacji. Mają one przyczyniać się do tego, by młodym ludziom ułatwić zrozumienie świata i pokazać, że nauka i technika są integralną częścią codzienności." - informacje dalsze tu :)
Bardzo ciekawe miejsce nastawione na "odczarowywanie" technki a jak dla mnie głównie matematyki i logicznego myślenia. Ja tam człułam się totalnie zagubiona (nie wspominając o tym, że nie potrafiłam rozwiązać nawet najprostszych zadań). Ale uważam, że powstawanie takich mejsc może pomóc i dzieci z kolejnych pokoleń może przestaną reagować alergicznie na matematykę :)
W Centrum poza możliwością zwiedzania jest jeszcze oferta prowadzenia lekcji pokazowych :)
ExploraPark jest wypełniona "zabawkami", klockami i pomocami ułatwiającymi poznanie matematyki i techniki. 
Emma co prawda jest jeszcze za mała, żeby w pełni skorzystać z możliwości tego miejsca :) ale i tak całkiem nieźle się bawiła ;)
 Jednak nawet Emma mogła znaleść coś dla siebie :) ile z tego zrozumiała to juz inna sprawa :) Mój faworyt na poczatek to anamorfoza :)
 Pomoc dydaktyczna przedstawiająca Twierdzenie Pitagorasa - jak dla Emmy fajnie przelewająca się woda i kerownica..
 I ulubione Emmki - zakup klocków magnetycznych raczej już jest przesądzony :)

video
Ile razy Emma jest widoczna?

 Lej grawitacyjny i różne iluzje
 I w końcu systemy przekazywania głosu. Ten z talerzami stał się wielką zagadką dla mamy i cioci...nie wiedzieć czemu my z siostrą nie słyszymy przy tych talerzach nic. I to obie, bez względu na to czy mówiła Emma czy mówiłysmy (a raczej szeptalyśmy) do siebie nawzajem. Emma za to powtarzała wszystko (tzn słyszała) bezbłędnie...taka zagadka
 I rury przy których juz problemu z odiorem nie było :)
Bardzo fajne miejsce z mnóstwem innych pomocy, gier, klocków i układanek. Jednak dla Emmki na większość było za wcześnie. Ale miejsce warte odwiedzenia. Dodatkowym atutem jest jego stosunkowo mała popularność dzięki czemu w weekendy nie ma jak na razie tłumów i wszystko sobie spokojnie można obejrzeć :)


I tak w końcu pojawił się bardzo zaległy wpis...a teraz już tylko spokojne chorowanie bez żadych wycieczek przed nami :( Emma ma ospę a mama żeby nie było za łatwo zapalenie oskrzeli :) Jest wesoło :)

2 kwi 2013

Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci

Od rana dziś Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci !
I pomyśleć, że prawie to przeoczyłyśmy :) 
Rano co prawda i tak odbył się "drugośniadaniowy, poświąteczny" piknik z czytaniem i kakałkiem w roli głównej.
Ale na szczęście w porę się dowiedziałyśmy i na szczęście Empik mamy prawie pod domem :D ponieważ  Takie Święto trzeba uczczić!
 Emma w księgarni zajęła swoje zwyczajowe miejsce :) i przeglądała nowości. A mama w tym czasie jak zwykle trochę zajmowała się innymi niż dziecięca rodzajami literatury ;)
A po powrocie do domu...niektórzy nie mogli się doczekać oglądania "łupów". Nie wystarczyło czasu nawet na to żeby się rozebrać do końca
 :) Zakupy troche inne niż planowane. Miała być nowa Basia ale niestety nie było ani "Basia i alergia" ani "Basia i podróż" :( znalazła się za to część starsza Basi (jeszcze z mamą w ciąży) której nie czytałyśmy "Basia i upał w zoo" :)
 I "czytanie" niestety nie moge dodać filmkiu na ktorym Emma czyta...niestety bo można się było dowiedzieć ciekawych rzeczy np o tym jak wygladaja jaja Gembaka :( ***
 Kochamy książki !!!
*** ale można zobaczyć ten filmik TU
Zalegle posty o książkach, które teraz czytam powinny pojawić się w tym tygodniu :)

Święto "jajka"

Już po Świętach...szybko zleciało jak zawsze zresztą :)
A dla tych, którzy jeszcze nie do końca zdefiniowali sobie Wielkanoc mamy ten filmik https://www.youtube.com/watch?v=H3snKLUTR-A Nasz ulubiony w tym roku :D
Brak czasu nie ograniczył jajo-poznawania. No może trochę ogarniczył przed  świętami ale nic nas nie powstrzyma  żeby je kontynuować po ;)
W poznawaniu jaj pomagały nam karty od Raaany Julka.
 Ulubiona zabawa w "znajdź pisklaka"
 Powtórzyłysmy sobie tez budowę jajka
 Komora powietrzna zaintrygowała Emmę na tyle, że długo sprawdzała czy jajko napewno będzie się wynurzać tą samą stroną w słonej wodzie ;)
 Wybijanie jajka - jak zawsze fascynujące.
 Po skończonym sprawdzaniu budowy jaja powstała "mikstura jajeczna" pierwsza dla zabawy :) 
 druga dla celów bardziej praktycznych pozwalająca sprawdzić możliwości zastosowania jajek.
Przed dodaniem jaj mieszanina składników niczym nie była "związana" o czym można było się tym razem bardzo dokładnie przekonać.
 A po dodaniu jajek (no i masła) powstało ciasto a z niego ciastka Wielkanocne m in. pisanki i zajączki.
Było też przygotowywanie pisanek częścowo w domu a częściowo u babci (zdjęć brak, mama chora nie miała siły tego ogarniać). W domu powstały głównie "tablicowe" pisanki o których miało być na blogu wiecej ale chyba się w tym roku nie uda :(
I nadeszła Wielkanoc! Ciastka kusiły od samego rana :)
 "Pada śnieg. Gdzie ten Zajączek?"
 A jednak dał radę :) nawet przez sniegi :D
 I BITWY PISANKOWE tez były! Obowiozkowo!
Reszta świąt byla już trochę trudniejsza przez rozprzestrzenienie się choroby (mama zaczęła) na resztę rodziny. Ale śmingus sie odbył :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

PRAWA AUTORSKIE

Cała treść oraz wszystkie zdjecia na tym blogu sa mojego autorstwa!
Kopiowanie ich,przetwarzanie i rozpowszechnianie w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich!